“Aferki się zdarzają” rzekł pewien znany polski poeta, którego wiersze znalazły się w dziele pod tytułem “Hitler w poszukiwaniu electro”. Dlatego nie mam nic innego do powiedzenia w związku z problemami z anteną w iPhone. Dobra – może troszeczkę mam.
Nie rozumiem dlaczego Apple unika jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czemu znika mi zasięg, kiedy w normalny sposób trzymam mojego iPhone. Może nie ma tego problemu w każdym telefonie, ale odsiewając spam osób, które chcą tylko wyśmiać iPhone, to problem występuje i nie można go unikać. Podobno ma pojawić się aktualizacja do 4.0.1, która zlikwiduje problemy z anteną. Dlaczego Apple nie może tego potwierdzić? Dlaczego nie może powiedzieć “hej, problem z anteną poprawimy w aktualizacji, pojawi się za chwilę, tymczasem nie dotykajcie tego miejsca telefonu zbyt często”. Ludzie wtedy reagowaliby inaczej, a PRowa porażka w tym wypadku nie byłaby taka wielka.
Swoją drogą, ktoś w polskiej blogosferze zauważył, że dziwi fakt, iż Apple wkroczyło na rynek akcesoriów do iPhone. Mowa tutaj o bumperach, które (zgadnijcie) zasłaniają boki telefonów. Osoby, które takie bumpery mają założone oczywiście nie mają żadnych problemów z traceniem zasięgu. Pojawiły się nawet przeróbki, które mają zwiększyć zasięg iPhone i polegają na zaklejeniu taśmą lewego dolnego rogu iPhone. Lepsze to niż czekanie na jakikolwiek ruch ze strony Apple.
Tymczasem i ja próbowałem bawić się zasięgiem w moich telefonach i o ile w Motoroli nie udało mi się go zmniejszyć, to w odpowiedni i bardzo typowy sposób trzymając HTC Dream zmniejszyłem zasięg do zera.
