Zauważyłem, że coraz częściej dostaje jakieś majle skierowane do mnie od firm czy menedżerów czy kogośtam. Czasem to jakieś oferty odnośnie testowania czegoś, odnośnie wpisu pytania, groźby sądem i notki prasowe. Wiecie co najbardziej łechta moje ego? Kiedy w treści mejla widzę adres połykaj.pl. Dziś otrzymałem mail z informacjami na temat Woblinka i planów na przyszłość, promocji książek i takich tam. Na samym początku pani Ewa zapodała linkiem z połykaj.pl.
Niby nic, a tak cieszy i tak miło się to ogląda. W ogóle potem w treści jest informacja, że oprócz tego, że chcieli by promować swoją apkę również u mnie, to mogę im zadawać jakieś pytania czy pogadać. Brzmi ciekawie i może skuszę się i napiszę do nich mejla z paroma pytaniami.
Sam Woblink natomiast jest fajną alternatywą dla iBooks Store, w którym no… polskich książek nie ma zbyt wiele. Generalnie nie przeszkadza mi ta sytuacja, bo czytam także książki anglojęzyczne, ale fajnie mieć alternatywę. Ceny są jakie są – mniej więcej podobne do papierówek i oscylują w graniach 20-40zł. Według Woblinka książki w e-wersji są tańsze u nich o 40%, 25% od wersji papierowej – czyli dość korzystna oferta. Czytanie na iPadzie nie sprawia problemów i jest wygodne, więc… Bardzo chętnie.
Niestety oferta Woblinkowa jest nadal dość biedna. Mamy tutaj wielu mało znanych autorów, którzy może piszą dobrze, ale nie ma kogoś sprawdzonego. Rozumiem – sprawa wydawnictw, praw i innych pierdół. Nie mniej – to kawał dobrej aplikacji.
Tylko ten – strona wygląda na Chromie z Windowsem dramatycznie. Przynajmniej jeśli chodzi o czcionkę. Jak tak można?
U mnie na Chrome (wersja 9) na Windowsie (w pracy) Czcionka jak i cała strona jest wyświetlana poprawnie.
Chrome 11 dev, Windows 7 i takie kwiatki mam na stronie. No cóż. :)