Nie, nie mam zamiaru pisać cyklu wpisów, bo mi się zwyczajnie nie chce, ale warto tak na “świeżo” napisać parę słów.
Przede wszystkim ogólnie – telefon jest zajebisty. Połączenie Samsungowego hardware z Windows Phone 7 wyszło super. Najbardziej podoba mi się zastosowanie AMOLEDu (no tak, widać piksele, ale co z tego?) przy czarnej obudowie – przy ciemnym menu nie widać, gdzie samo menu się kończy. Wygląda to magicznie.
Cały system jest szybki, jest fajny, jest sprawny i strasznie intuicyjny. Dokładnie tak samo jak w iOS. Naszło więc mnie pewne stwierdzenie – otóż Android nie jest konkurencją dla iOS czy WP7. To całkowicie inna bajka. WP7 wraz z iOS to systemy zamknięte, kontrolowane i przez to strasznie spójne (ja wiem, Android się stara w 4.0 itd. ale to nadal nie to samo), które mimo tego, że zamknięte – pozwalają na wiele i w bardzo ładnej, przyjemnej oprawie graficznej.
Na dzień dzisiejszy telefonu nie udało mi się ani zawiesić, ani nawet zlagować – z drugiej strony… niewiele programów na nim mam, więc to nic dziwnego.
I znalazłem jedną rzecz, która mnie niesamowicie wkurza w telefonie – jakość dźwięku, która się z niego wydobywa (czy to ze słuchawek, czy to z głośnika, czy to z podłączonych jakichś lepszych słuchawek) jest do kitu. Cicho, płasko, płytko i w ogóle nie fajnie. No cóż. Nie reklamował go nikt jako multimedialnego centrum rozrywki z filmami i muzyką, więc spoko.
Bateria – pierwszego dnia ostrego używania wytrzymała 8 godzin. Prognoza była lepsza – jeden dzień i dwie godziny, no ale… Wyszło jak wyszło.
PS. Będą zdjęcia, będą filmy, będę też mówił i tak dalej, tylko… Nie dziś. :)